amidala3 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2002

***

1 komentarz

po raz pierwszy od miesiaca tak dlugo spalam
obudzilam sie o 10. nie napisze ze wyspana ale zadowolona, ze juz prawie pol dnia mam za soba
sen byl jakis dziwny, przerywany atakami kaszlu, ale nie konczylo sie jedno wyobrazenie, nie powstawalo nastepne, pierwsze i jedyne rozwijalo sie i rozwiujalo, tak zebym rano po obudzeniu, wrzaskiem dziecka pod oknem, wszystko zapomniala..pozostaje tylko swiadomosc ze snilam

dida di dida di …
didatti

ulzylo, bardzo
ale dalej mdli

amidalka lezala sobie juz w lozku, probowala pozbierac mysli
przykryla sie kolderka, ale i tak przechodzily ja derszcze-tak silne ze miala wrazenie zamarzania, chwile pozniej pojawily sie fale goraca
i tak przeplatajac sie z dreszczami spowodowaly ze nie wiedzaila czy ma sie przykryc jeszcze jednym kocem czy tez rozebrac
najbardziej meczacy byl jednak bombowiec ktory uruchamial silniki zawsze wtedy gdy chciala zamknac powieki, glosniej i glosniej

a kiedy sie nie poddawala zniszczyl jej dom-poczucie bezpiczenstwa

wszystko sie klebi
zaplatene mysli nie daja sie nawet zapisac
porwane zdania, wytracone z rownowagi sekwencje
kilka z nich placze
ale wiekrzosc wrzeszczy
sa wsciekle i wiem dlaczego
proboje je uspokoic, powiedziec ze bedzie ok, ale wiem ze to klamstwo
bo kiedy pozornie zaczynaja sie prostowac..dziwnym trafem powstaja jeszcze wiekrze suply
je da sie juz tylko rozciac

siostro-skalpel prosze:-..czesc…to ja…chcialam……no to o ktorej?….

chlip
operacja przesunieta na jutro

they’re not gonna get us

hmm hmm

5 komentarzy

amidalka sie cuudnie wczoraj bawila
najpierw byla z fajowymi ludzikami w kinie (pozdrawiam szczegolnie takigo jednego fajowego)a pozniej na dyskotece…
co prwada cos nie dalam zbytnio rady, bo w pewnym momencie bylo mi poprostu slabo, iwec zwinelam bambetle i wrocilam do domku…prysznic..o boze..kolacja..rozmowa z Japanem..dobranoc tatusiu..bajzel w pokoju..trudno..lozko..koldra..dobranoc amidalko..i plum w krainie gdzie pamietaja…

bzik

3 komentarzy

narazilam sie na straszna dawke smutku…
kolumbowie zawsze wparwiaja mnie w tak zalosny stan, ze zwijam sie w klebek i nagle wala sie na mnie wszystkie troski swiata, a moje male problemy staja sie nie do pokonania
tak bylo i teraz, ale rozsadnie, pamietajac o radach pewnej cudownej pani psycholog, opuscilam pokoj i zjadlam miske lodow orzechowych
teraz mam 2 godzinki na dumanie…i ..i ide sie bawic.
o!

2 komentarzy

nie wiem czemu spotyka mnie ostatnio senna abstynencja
kiedy juz zasne, z czym nawet nie ma takiego problemu , budze sie bardzo wczesnie, niewyspana, zmeczona jak po jakiejs katorzniczej pracy…do przytomnosci doprowadzaja mnie dopiero kolejne kubki kawy z mlekiem i prysznic…mgielka i szumienie glowy nie opuszczaja…

wredna pogoda musiala sie spier…..wlasnie kiedy mialam ochote nabrac jakiegos kolorku…trudno ..laski bez…obejdzie sie

dzisiaj wielkie oczekiwanie..mazenia pt. co by bylo gdyby…zagralysmy z kasu i limonka w totka…kumulacja czy cos takiego…w kazdym badz razie w 3 d…kasy:P

dzieciak

2 komentarzy

bylam z limonka i kasu po nastepna partie zeszytow, wyladowalam w krainie gdzie kolorowe dlugopisy, flamastry i ten caly bajzel szkolno-wrzesniowy wiruje wokol ciebie powoli wciagajac cie do matni…ogarnia cie szal wynajdywania bajeranckich dupereli i oderwac sie nie da…mam juz tyle dlugopisow, olowkow, i zeszytow, ze do usranej smierci nie wypisze
bylo fajowo


  • RSS